Money.pl Business Network:

Money.pl
Wiadomości Giełda Pieniądze Banki Fundusze Emerytury Podatki Gospodarka Ubezpieczenia Kredyty mieszkanioweForum
Money.plWiadomości Bondaryk przesłuchany, ale poslowie milczą
2010-02-08 18:05
Bondaryk przesłuchany, ale poslowie milczą
fot: PAP/Tomasz Gzell

Bondaryk przesłuchany, ale poslowie milczą

Posłowie hazardowej komisji śledczej nie ujawniają szczegółów spotkania z szefem ABW Krzysztofem Bondarykiem. Posłowie zgodnie twierdzą, że już dość przecieków związanych z pracami komisji i nie mówią o szczegółach tajnego spotkania.

Przewodniczący komisji Mirosław Sekuła z PO mówi jedynie, że szef ABW starł się udzielać odpowiedzi na wszystkie zadawane przez członków komisji pytania, ale posłowie często przekraczali zakres swoich kompetencji:


Zbigniew Wassermann spotkanie komisji z szefem ABW opuścił tuż przed jego zakończeniem. Jak mówi poseł PiS, było to spowodowane uwagą przewodniczacego:


W tym tygodniu komisja hazardowa zamierza przesłuchać 7 świadków. We wtorek posłowie wysłuchają wyjaśnień Grzegorza Maja i Tomasza Malarza. W środę przed komisją stawią się Leszek Miller i Anita Błochowiak. 11 lutego przesłuchiwani mają być biznesmeni z branży hazardowej: Ryszard Sobiesiak i Jan Kosek. Na piątek przewidziano składanie wyjaśnień przez Przemysława Gosiewskiego.

ZOBACZ TAKŻE:





Komentarze do wiadomości "Bondaryk przesłuchany, ale poslowie milczą"
2010-02-08 18:03:21 | 89.229.76.* | Oszolom
Re: Bondaryk przesłuchany, ale poslowie milczą [1]
Ekipa rycha Zbycha i Bondaryka wciaz aktywna:
"...Orzechowy biznes wiceministra
Była dochodowa plantacja orzechów wiceministra środowiska Macieja Trzeciaka i medialne śledztwo
"Superwizjera" TVN i "Rz". Rok temu ujawniono, że Trzeciak dzięki manipulacjom kupił ziemię, aby
obsadzić ją orzechami, do których Unia dopłaca 300 tys. zł rocznie. Są już pierwsi zatrzymani w
sprawie. W styczniu 2009 roku Trzeciak podał się do dymisji, a jego sprawą zajęło się CBA i policja
w Szczecinie. Wyjaśnień zażądała Julia Pitera.
Wiceminister twierdził, że na wsi pragnie osiąść. Okazał nawet oświadczenie "znajomego" gospodarza,
u którego uzyskał meldunek, by móc wystartować w przetargu o ziemię od Agencji Nieruchomości Rolnej.
Przetarg był zarezerwowany tylko dla miejscowych rolników, przypomina "Rzeczpospolita".
Posada w prezencie
Banicja wiceministra nie trwała długo. Dwa miesiące później otrzymał posadę w podległym resortowi
środowiska Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Były już wiceminister zajmuje
stanowisko kierownicze z 9,5 tys. zł pensji, podaje "Rz".
Zasiada też w radzie nadzorczej Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska w Toruniu. Ponadto jest
sekretarzem WFOŚ w Szczecinie (oba stanowiska dają kolejne 14 tys. zł).
A śledztwa - zakończyły się niczym. Reporterzy "Superwizjera" TVN i "Rz" postanowili sprawdzić, co
się dzieje w zachodniopomorskim.
Śledztwa ponownie
Jak się okazało, całe najbliższe otoczenie byłego wiceministra zarabia miliony na kupnie ziemi od
ANR dzięki fikcyjnym meldunkom, pisze "Rz". W sumie mają już 800 ha ziemi, na ok. 600 uprawiają
orzechy włoskie.
Trzeciak kupił 200 hektarów. - 200 hektarów to dwa miliony - mówi anonimowo osoba z najbliższego
otoczenia byłego wiceministra.
Ale interes szybko się zwraca, bo za pierwsze pięć lat hodowli UE sowicie dopłaca.
– Za wszystkim stoi Trzeciak – informuje inna osoba z jego otoczenia, do której dotarli
reporterzy. – Schemat wygląda tak: kiedy agencja organizuje przetarg na dzierżawę ziemi,
Maciek podejmuje decyzję, że tę ziemię bierzemy, i w zależności, jaki to jest areał, jaka klasa,
albo mówi, że tam do jakiegoś pułapu negocjujemy, albo od początku wiadomo, że cena nie ma
znaczenia, bo chcemy mieć tę ziemię.
Pomimo początkowo umorzonego śledztwa szczecińskiej policji, dochodzenie w sprawie Trzeciaka zostało
wznowione. Po tym, jak sprawą zainteresowali się dziennikarze. Zatrzymano już pierwsze 6 osób.
Usłyszeli zarzuty poświadczenia nieprawdy poprzez fikcyjne meldowanie i posługiwanie się fałszywymi
dokumentami w celu kupienia ziemi od ANR.
Zatrzymani
Wśród zatrzymanych był Artur B. z Choszczna, który rok temu zameldował u siebie Macieja Trzeciaka.
Przesłuchiwany przyznał, że meldunek był fikcyjny a Trzeciaka wcześniej nie znał. – Byli
pośrednicy, którzy przyszli i prosili, bym to zrobił – powiedział śledczym.
Zatrzymany miał być też sam wiceminister. Potrzebna była zgoda prokuratury, zdaniem policji zwykła
formalność.
– Nie było takiej potrzeby. Zgodnie z prawem nakaz zatrzymania i doprowadzenia do prokuratury
wydawany jest tylko wobec osób, którym przedstawione są zarzuty – tłumaczy odmowę Małgorzata
Wojciechowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.
Padł też inny wniosek policji, mający zabezpieczyć przed matactwem - o areszt dla jednej osoby i
poręczenia majątkowe dla dwóch. – Nie było takiej potrzeby. Pięć osób przyznało się do winy, a
jedna, mimo że tego nie zrobiła, złożyła wyjaśnienia. Obawy matactwa nie ma – twierdzi
Wojciechowicz.
Anonimowy rozmówca z zachodniopomorskiego twierdzi, że gdy się skończy dopłata do orzechów,
"biznesmeni" pomyślą o nowej uprawie. – Może pomarańcze, jak będą dopłaty - mówi "Rz..."

Oto mamy standardy PO ...
2010-02-08 20:18:46 | Natter [ Bywalec forum ]
Jeżeli to jest prawda to nie tylko kryminał ale jeden wielki syf z UE w tle.
Oferta księgarni

Być może zainteresuje Cię e-book:

Komunikacja interpersonalna

Trudno wyobrazić sobie życie w społeczeństwie, rodzinie czy jakiejkolwiek organizacji bez...więcej »