wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
In vitro w Polsce. Prace nad ustawą przesunięte

In vitro w Polsce. Prace nad ustawą przesunięte

Fot. Sage78/iStockphoto
Wbrew wcześniejszym zapowiedziom Komitet Stały Rady Ministrów nie zajął się w czwartek projektem ustawy dotyczącej in vitro. Jak powiedziała rzeczniczka rządu Małgorzata Kidawa-Błońska, stanie się to za tydzień.

Kidawa-Błońska wyjaśniła, że komitet nie zajął się projektem, bo wciąż brakuje kilku ekspertyz prawnych. - Pani premier jest zdeterminowana, by był to dobry projekt, dobrze przygotowany, więc cały czas jeszcze są dodatkowe ustalenia, ale 26 (lutego) ma już być i mam nadzieję, że to już będzie finał - powiedziała.

Zapewniła, że in vitro będzie dostępne nie tylko dla małżeństw, ale wszystkich par, które przeszły procedurę leczenia. O to, by z procedury tej mogły korzystać tylko małżeństwa, wnioskował wiceprzewodniczący Komitetu Stałego Michał Deskur.

- Jeżeli para przechodzi wielomiesięczne, wszystkie możliwe terapie medyczne i nie daje to efektów, to jest to chyba potwierdzenie tego, że ten związek między ludźmi funkcjonuje, że to nie jest in vitro na zawołanie - powiedziała rzeczniczka rządu.

W jej ocenie komitet prawdopodobnie dojdzie do ostatecznego porozumienia w tej kwestii. Dodała jednak, że jeśli tak się nie stanie, wówczas rozbieżności będzie rozstrzygać cała Rada Ministrów.

W środę na stronach Rządowego Centrum Legislacji pojawiły się pisma Deskura oraz ministra pracy i polityki społecznej Władysława Kosiniaka-Kamysza, którzy podtrzymali swoje wcześniejsze uwagi do projektu przedstawionego przez resort zdrowia.

W ocenie Deskura procedura in vitro powinna być zarezerwowana dla małżeństw, ponieważ ustawowe rozwiązania winny gwarantować jak najpełniejsze uwzględnianie dobra dziecka narodzonego w wyniku zastosowania procedury in vitro. Dlatego też właściwym rozwiązaniem byłoby ograniczenie możliwości korzystania z tej wyjątkowej metody wyłącznie do par małżeńskich, których wzmocniona przez prawo trwałość i stabilność dają największą szansę na rozwój dziecka w optymalnych warunkach - napisał w piśmie do wiceministra zdrowia Igora Radziewicza-Winnickiego.

Ustosunkowując się do tej propozycji wiceszef MZ wskazał, że trudno jest znaleźć dla niej medyczne uzasadnienie, a także na gruncie przepisów konstytucji. - Za niedopuszczalne należy bowiem uznać ograniczenie w dostępie do świadczeń zdrowotnych ze względu na stan cywilny - podkreślił.

W ocenie Deskura w ustawie należałoby też ograniczyć liczbę zarodków tworzonych na potrzeby procedury in vitro do niezbędnego minimum, wyjątkowo dopuszczając jej zwiększenie jedynie w szczególnych i udokumentowanych przypadkach.

Ustosunkowując się do tej uwagi wiceszef MZ przypomniał, że zgodnie z projektem w procedurze in vitro dopuszcza się tworzenie nie więcej niż ośmiu zarodków, chyba że uzasadniają to wskazania medyczne. - Zapładnianie maksymalnie takiej liczby (8) komórek rozrodczych (oocytów) pozwala, zgodnie z aktualną wiedzą i praktyką medyczną, uzyskać taką liczbę zarodków, która pozwala na skuteczne przeprowadzenie procedury zapłodnienia pozaustrojowego, przy jednoczesnym minimalizowaniu wpływu na zdrowie kobiety - podkreślił.

Minister pracy i polityki społecznej podtrzymał z kolei swoją opinię, że tworzenie więcej niż ośmiu zarodków powinno być możliwe wyłącznie w przypadkach, w których łącznie wystąpią przesłanki wynikające z: wieku kobiety, chorób współistniejących z niepłodnością oraz nieskutecznego, wcześniejszego leczenia metodą zapłodnienia pozaustrojowego. Ostatnia wersja projektu ustawy przewiduje, że wystarczy, by wystąpiła tylko jedna z tych przesłanek.

W odpowiedzi Radziewicz-Winnicki wskazał, że propozycja Kosiniaka-Kamysza nie ma uzasadnienia medycznego i stoi w sprzeczności z aktualną wiedzą i praktyką medyczną w tym zakresie. - Troska o dobro i zdrowie kobiet oraz ochrona tych wartości musi być przy konstrukcji rozważanych przepisów uwzględniona i zapewniona (obok troski o dobro i stan zarodka) - napisał.

Projektem resortu zdrowia Komitet Stały zajmował się dwa tygodnie temu. Uzgodniono wówczas, że będzie on jeszcze zmieniony. Nową wersję projektu ustawy we wtorek zamieszczono na stronach RCL. Wprowadzone do niego zmiany przewidują m.in., że zastosowanie in vitro byłoby możliwe po wyczerpaniu innych metod leczenia niepłodności, prowadzonych przez co najmniej 12 miesięcy. Bez wyczerpania innych metod i w terminie krótszym niż rok od rozpoczęcia leczenia, in vitro będzie można zastosować, jeżeli zgodnie z aktualną wiedzą medyczną nie jest możliwe uzyskanie ciąży w wyniku zastosowania tych metod.

Wśród nowych propozycji jest też dopuszczenie przekazania zarodków do dawstwa anonimowego po śmierci obojga dawców lub po 50 latach od dnia, w którym zarodki zostały przekazane do banku komórek rozrodczych i zarodków w celu ich przechowywania. W ocenie MZ rozwiązanie to będzie służyć ochronie zarodków.

W ramach dawstwa partnerskiego możliwe miałoby też być przeniesienie zarodka do organizmu kobiety po śmierci osoby, od której pobrano komórki rozrodcze i utworzono z nich zarodek, gdyż - jak wskazał Radziewicz-Winnicki - nieprzeniesienie zarodka do organizmu biorczyni mogłoby spowodować zniszczenie zarodka (za ten czyn ustawa przewiduje karę pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5 - PAP) oraz ze względu na to, że pozostały małżonek/osoba pozostająca we wspólnym pożyciu w kolejnym związku może być nadal bezpłodna.

Zgodnie z projektem, ustawa wejdzie w życie w trzy miesiące od ogłoszenia, a nie 12 - jak proponowano wcześniej. W Polsce na razie nie ma ustawy, która regulowałaby kwestie stosowania procedury in vitro. Obowiązująca ustawa tkankowa nie zawiera zapisów dotyczących komórek rozrodczych, tkanek zarodkowych i tkanek płodów. Za niepełne wdrożenie unijnej dyrektywy dot. jakości i bezpieczeństwa tkanek oraz komórek ludzkich - co wskazała w ub. roku Komisja Europejska - Polsce grozi wysoka kara.

Czytaj więcej w Money.pl
Dramatyczna pomyłka przy in vitro
Kobieta z mężem od dawana starała się o dziecko. Miała za sobą kilka nieudanych zabiegów sztucznego zapłodnienia.
In vitro dla wszystkich? Jest projekt ustawy
W czwartek projektem ustawy o in vitro ponownie ponownie ma się zająć Komitet Stały Rady Ministrów. Do rozstrzygnięcia pozostaje m.in. kwestia, czy z tej procedury będą mogły korzystać wyłącznie pary małżeńskie, czy także nieformalne związki.
Darmowy podręcznik: oszczędność, ale jakość...
Część rodziców byłaby skłonna zapłacić za podręcznik kwotę, na jaką wyceniło go MEN po to, by stał się on własnością dziecka.
PAP
Czytaj także
Polecane galerie
m-53
213.108.152.* 2015-02-19 19:13

Za niedopuszczalne należy bowiem uznać ograniczenie w dostępie do świadczeń zdrowotnych ze względu na stan cywilny -

To oczywiście demagogia i kłamstwo od samego początku.
Bo przecież in vitro nie jest żadnym świadczeniem zdrowotnym. Niczego nie leczy.
Czy wydłużanie nóg bo ktoś chce być wyższy (łamanie, rozciąganie itd) jest świadczeniem zdrowotnym?
Jest procedurą medyczną wykonywaną przez lekarza ale niczego nie leczy. Nie jest świadczeniem zdrowotnym.