Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Zamieszki na Krymie. Żołnierze opanowali lotniska, Rosjanie wysłali śmigłowce wojskowe [WIDEO]

Zamieszki na Krymie. Żołnierze opanowali lotniska, Rosjanie wysłali śmigłowce wojskowe

 

 

Zakończyła się konferencja prasowa Wiktora Janukowycza w związku z wydarzeniami na Krymie, gdzie pojawiło się ponad 10 rosyjskich śmigłowców wojskowych. Poinformowały o tym ukraińskie służby graniczne. - Nie mam zamiaru zwracać się o pomoc wojskową do Rosji - mówił były prezydent Ukrainy. 150 ludzi w mundurach bez dystynkcji wtargnęło dzisiaj na lotnisko w Symferopolu na Krymie. W kolejnym porcie lotniczym, w Sewastopolu, pojawili się rosyjscy żołnierze. - To zbrojna interwencja - twierdzi szef ukraińskiego MSW, Arsen Awakow. Jak jest teraz? Szef Rady Bezpieczeństwa Ukrainy zaznaczył, że obecnie już lotniska są kontrolowane przez ukraińskie służby, a uzbrojeni mężczyźni, którzy tam wcześniej weszli, znajdują się wokół portów lotniczych. W związku z wydarzeniami na Krymie zbiorą się dziś szefowie ukraińskich sił bezpieczeństwa. Nadzwyczajne posiedzenie dowódców służb mundurowych zwołał pełniący obowiązki prezydenta Ołeksandr Turczynow. Parlament zaapelował do ONZ o zwołanie Rady Bezpieczeństwa.Tymczasem Rosja wypiera się udziału w wydarzeniach.

Aktualizacja: godzina 18.15

Zakończyła się konferencja Wiktora Janukowycza. Były prezydent miał godzinę na spotkanie z dziennikarzami w w Rostowie nad Donem w Rosji. - Mam zamiar kontynuować walkę o przyszłość Ukrainy wobec tych, którzy strachem i terrorem starają się ją zająć - rozpoczął swoje wystąpienie były prezydent.

Wiktor Janukowycz wyjaśnił, że był zmuszony opuścić Ukrainę, ponieważ obawiał się o bezpieczeństwo i życie swoje i mojej rodziny. Zaznaczył, że chce ogólnokrajowego referendum. - Pytania powinny dotyczyć konstytucji oraz rozwoju państwa - zaznaczył.

O obecnej sytuacji na Ukrainie Janukowycz mówi: Terror, brak władzy i chaos. - Nie mam zamiaru zwracać się o pomoc wojskową do Rosji. Interwencja wojskowa jest niedopuszczalna - zaznaczył. Podkreślił również, że jest za niepodzielnością kraju.

Wiktor Janukowycz podkreślił też, że po opuszczeniu Ukrainy nie spotkał się osobiście z Władimirem Putinem. Rozmawiał z nim telefonicznie. - Uzgodniliśmy, że jak tylko będzie możliwość, spotkamy się. Nie wiem jednak, kiedy to nastąpi - mówi Janukowycz. Dodał, że na Ukrainę wróci, kiedy zostanie zagwarantowane bezpieczeństwo jemu i jego rodzinie. Nie weźmie jednak udziału w zaplanowanych na 25 maja wyborach. - Są nielegalne - stwierdził.

- Znając charakter Władimira Putina dziwię się, że do tej pory milczy, że powstrzymuje się od wyrażenia swojego zdania - mówił Janukowycz odpowiadając na pytanie o udział, jaki Rosja może mieć w rozwiązanie sytuacji na Ukrainie. Dodał za chwilę: Z mojej strony niewłaściwe byłoby mówienie co Rosja ma robić, ale na pewno nie może stać z boku, bezczynnie.

Były prezydent podkreślił, że nigdy nie wydał milicji rozkazu: Strzelać! Tłumaczył, że kiedy mundurowi zostali zaatakowani, zaczęli się bronić, bo maja takie prawo. Janukowycz mówił, że żadna władza nie jest warta choćby kropli krwi. Podkreślił też, że nie ma informacji, jakoby na Krymie znajdowały się rosyjskie jednostki bez insygniów na mundurach.

Poproszony o ocenę wydarzeń na Krymie, Janukowycz wskazał, że region ten powinien pozostać częścią Ukrainy, zachowując autonomię.

Janukowycz oświadczył, że nie weźmie udziału w zaplanowanych na 25 maja wyborach prezydenckich. Podkreślił przy tym, że będą one nielegalne.

Do wczoraj nie było wiadomo, gdzie znajduje się Janukowycz. Ten jednak w oświadczeniu przesłanym do rosyjskich mediów oświadczył, że w dalszym ciągu uważa się za przywódcę kraju i przebywa aktualnie na terenie Rosji. Jeśli te informacje się potwierdzą, nowe władze Ukrainy wystąpią o jego ekstradycję - donosi TVN24.

Janukowycz jest pionkiem Rosji

Konferencja prasowa Wiktora Janukowycza pokazała, że jest on teraz pionkiem Rosji, rozgrywanym przez nią i trzymanym w rezerwie, a nie jest wykluczone, że w przyszłości zostanie odsunięty na bok - twierdzą eksperci Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

W ten sposób analitycy PISM skomentowali piątkowe spotkanie Janukowycza z prasą w Rostowie nad Donem, na południu Rosji przy granicy z Ukrainą.

Jarosław Ćwiek-Karpowicz podkreślił, że konferencja przyniosła odpowiedź na kilka najważniejszych pytań, w tym o to, jak Janukowycz znalazł się w Rosji, jak widzi swoją przyszłość i jak ocenia obecną sytuację na Krymie.

Odpowiedzi nie były zaskakujące, ale zarazem zawierają kilka sprzecznych momentów - zauważył analityk. Na przykład, Janukowycz twierdzi, iż jego ucieczka była podyktowana narastającym chaosem i rosnącą liczbą ofiar kryzysu w kraju. Tymczasem do rozlewu krwi na Ukrainie doszło wtedy, gdy Janukowycz pełnił władzę i kontrolował struktury siłowe.

Uderzające w wystąpieniu Janukowycza było to, że jest on teraz pionkiem w polityce Rosji - ocenił Ćwiek-Karpowicz. W jego słowach można było znaleźć wiele nawiązań do stanowiska Rosji - zwrócił uwagę analityk. Janukowycz utrzymuje, że umowa stowarzyszeniowa z UE była niekorzystna dla Ukrainy. Również jego wypowiedź na temat Krymu w pełni wpisuje się w intencje Rosji - mówi on de facto o szerszej autonomii Krymu, tak jakby teraz ta autonomia była niewystarczająca. To jest coś, na czym zależy Rosji - podkreślił Ćwiek-Karpowicz.

Anna Dyner zauważyła, że Janukowycz mówiąc o patriotycznie nastawionych oficerach floty, dzięki którym przekroczył granicę kraju, nie wyjaśnił, czy należeli oni do floty rosyjskiej, czy ukraińskiej.

Jak dodała, Janukowycz postawił się w roli pionka rozgrywanego przez (Władimira) Putina. Na konferencji przyznał, że nie spotkał się jeszcze z prezydentem Rosji, który teoretycznie, z punktu widzenia protokolarnego jest jego kolegą, i że ciągle czeka na audiencję. Istotne jest to, że Kreml milczy - zaznaczyła Dyner, wskazując na brak oficjalnego oświadczenia potwierdzającego, że Rosja ciągle uznaje Janukowycza za prezydenta Ukrainy.

- Rosja w postaci Janukowycza będzie chciała zachować pewną możliwość rozgrywania sytuacji na Ukrainie (...), będziemy jeszcze mieli do czynienia z grą polityczną - oceniła ekspertka. Jej zdaniem Rosja może się zdecydować na użycie Janukowycza w tej grze, ale nie można też wykluczyć, że odsunie go na margines. Trzeba będzie patrzeć, w jaki sposób będzie zachowywać się nowy rząd ukraiński, a trzeba pamiętać, że Rosja ciągle ma mnóstwo narzędzi wpływu, przede wszystkim w sferze gospodarczej - wskazała Dyner. Jak dodała, z tymi narzędziami wpływu Rosja na razie nie chce się ujawniać.

Komentując konferencję Janukowycza Dyner oceniła, że wyglądał na człowieka zagubionego. Z jednej strony, znajduje się na terytorium państwa sojuszniczego (...), z drugiej strony, władze tego państwa ciągle nie przyjęły go z honorami (...). Janukowycz chyba ciągle nie wie do końca (...), czy jego rola nie będzie maleć - zauważyła. Zarazem, wypowiedzi Janukowycza świadczą, że całkowicie zdał się na Putina.

Konrad Zasztowt zaznaczył, że wypowiedzi Janukowycza pokrywają się z narracją obecną w rosyjskich mediach. Często powtarza się w niej słowo zdrada i wskazywanie, że to Zachód jest winien niedotrzymania na Ukrainie ustaleń między Janukowyczem a opozycją przewidzianych w porozumieniu z 21 lutego, negocjowanym przez ministrów spraw zagranicznych Polski, Niemiec i Francji.

- Uderzające jest, że przez ten czas, gdy Janukowycz przebywa na terytorium Federacji Rosyjskiej, nie doszło do bezpośredniego spotkania z Putinem - przyznał Zasztowt. Jego zdaniem, świadczy to o tym, że Janukowycz jest potrzebny Kremlowi, ale jest trzymany w rezerwie. Na pewno nie ma już stuprocentowego poparcia ze strony Kremla - ocenił analityk. Jego zdaniem, poparcie to jest obecnie 50-procentowe.

Janukowycz jest skończony

Wiktor Janukowycz jako polityk jest skończony - stracił wiarygodność w oczach świata i nie ma szans na powrót do władzy w Kijowie; jest marionetką w rękach Moskwy, bo tylko ona może mu zagwarantować bezpieczeństwo - uważają eksperci, z którymi rozmawiała PAP.

- Janukowycz jest marionetką w rękach rosyjskich. Jest martwym politykiem. Niewiarygodnym na Zachodzie, we własnym kraju i niewiarygodnym dla Rosji - powiedział w piątek PAP dyrektor fundacji Współpracy Polsko-Ukraińskiej Jan Piekło.

Jak dodał, sytuacja, w której b. prezydent Ukrainy zwraca się na konferencji prasowej po rosyjsku do swojego społeczeństwa z terytorium obcego państwa i pod flagami ukraińskimi jest kuriozalna.

Zdaniem eksperta Janukowycz nie miał możliwości i odwagi, by taką konferencję zorganizować na Krymie i stał się zakładnikiem Rosji, która jest gwarantem jego bezpieczeństwa. To pogrąża go całkowicie. On jest od Rosji uzależniony, bo nie można sobie wyobrazić kraju, w którym mógłby bezpiecznie przebywać. Może poza Koreą Północną - ocenia Piekło.

Jak zaznaczył, Janukowycz będzie spełniał funkcję służebną wobec Moskwy, która będzie mogła go używać do realizacji swych celów wobec Ukrainy.

Podobną opinię ma Prezes Fundacji imienia Kazimierza Pułaskiego Zbigniew Pisarski. Jak zaznaczył w rozmowie z PAP, Janukowycz nie jest panem swojego losu i znajduje się w zasobach władzy rosyjskiej.

- Występuje jako osoba prywatna. Na konferencji występował w pojedynkę. Nie było żadnych przedstawicieli jego administracji, co wskazuje na to, że go porzucili. (...) W sposób demokratyczny nie jest w stanie odzyskać władzy na Ukrainie. To jest człowiek skompromitowany. Nikt go nie wybierze - podkreślił Pisarski.

Jego zdaniem prezydent Rosji Władimir Putin i jego doradcy zdają sobie z tego sprawę, dlatego legitymizowanie takiego polityka nie jest w interesie Rosji.

Pisarski zauważył, że podczas piątkowej konferencji największe emocje u Janukowycza wzbudził temat jego majątku. To pokazuje, że on jest rzecznikiem majątku, w którego posiadanie wszedł. To będzie dla niego priorytetem, a nie odzyskanie władzy - przekonywał.

- Mam wrażenie, że to człowiek, który jest oderwany od rzeczywistości, który nie dostrzega, co się wydarzyło w jego kraju za jego sprawą - dodał.

Co się dzieje na Krymie?

Nowo wybrany rząd szybko zareagował na wydarzenia dziejące się na Krymie. Szef ukraińskiego MSW ocenił, że zajęcie krymskiego lotniska przez rosyjskie wojska, to zbrojna interwencja. Podkreślił on, że działania rosyjskich wojsk są naruszeniem umów międzynarodowych. Jak dodał, jest to prowokacja, która może doprowadzić do przelewu krwi.

Zobacz relację na żywo z terenu lotniska w Symferopolu:

Rosyjskie media mają co do tego zupełnie inne zdanie. - Doniesienia o zajęciu lotniska są niezrozumiałe. Jest to lotnisko wojskowe. Samoloty cywilne lądują tam na podstawie umowy. To wojskowe lotnisko należy do Floty Czarnomorskiej Federacji Rosyjskiej - oświadczył rozmówca Echa Moskwy, dziennikarz Aleksander Mnacakanian. - Jest niezrozumiałe, co oznacza przejęcie kontroli. Antymajdanowskie siły w postaci rosyjskiej armii i marynarki wojennej i tak już wcześniej je kontrolowały - dodał.

Tymczasem służby prasowe rosyjskiej Floty Czarnomorskiej stacjonującej w Sewastopolu na Krymie oświadczyły, że rosyjscy żołnierze nie biorą udziału w blokadzie lotniska wojskowego Belbek pod Sewastopolem. Przedstawiciel rosyjskiej floty dodał, że ze względu na niestabilną sytuację wokół miejsc dyslokacji jednostek floty i obiektów, gdzie mieszkają rosyjscy żołnierze, wzmocniono ochronę tych miejsc. Zadanie to pełnią jednostki antyterrorystyczne wchodzące w skład Floty Czarnomorskiej.

Uzbrojeni żołnierze na lotniskach

Nad ranem pod lotnisko w Sewastopolu przyjechało dziesięć ciężarówek i kilka transporterów bojowych. Świadkowie mówią, że wyszli w nich żołnierze w rosyjskich mundurach, ubrani w kamizelki kuloodporne i hełmy. Agencja Interfax podała, że mają oni wsparcie transporterów opancerzonych. Według źródeł Interfaksu, żołnierze udali się tam, by zatrzymać loty myśliwców. Z wojskowej części lotniska Belbek korzysta 204 Brygada Lotnictwa Taktycznego, w której latają MiGi29. W samym budynku lotniska znajdują się ukraińscy żołnierze służb pogranicznych. Lotnisko nie pracuje.

Z kolei w nocy, według agencji Interfax-Ukraina, wojskowi przyjechali na lotnisko w Symferopolu w trzech ciężarówkach Kamaz bez numerów rejestracyjnych i innych znaków rozpoznawczych. Napastnicy najpierw weszli do budynku terminala krajowych połączeń lotniczych, po czym opanowali resztę lotniska. Obecnie patrolują teren wokół portu lotniczego, który - jak powiedział przedstawiciel administracji - funkcjonuje normalnie.

Portal Ukraińska Prawda pisał, że na teren portu lotniczego w Symferopolu weszło około 150 zamaskowanych ludzi, mówiących z rosyjskim akcentem. Inne media mówią raczej o grupie osób chodzących w pobliżu lotniska. Reporter agencji AFP widział tam kilkanaście osób. Jeden z przedstawicieli tej grupy powiedział, że sprzeciwia się ona faszyzmowi i nacjonalizmowi i że na razie pozostanie w pobliżu portu lotniczego.

- Wszyscy jesteśmy ochotnikami i jesteśmy tu aby uniemożliwić lądowanie faszystów lub radykałów z zachodu Ukrainy - powiedział przedstawiciel tej grupy, który mówił, że jest byłym oficerem policji.

Inny z przybyłych, który przedstawił się jako Wadim i jest z zawodu inżynierem, powiedział, że nie jest ekstremistą. - Ale jeśli nacjonalistyczni bandyci przybędą to będziemy się z nimi bić. Znajdziemy broń, jeśli będzie trzeba - zapewnił. Przed budynkiem lotniska zebrał się tłum z flagami rosyjskiej Floty Czarnomorskiej, która stacjonuje w pobliskim Sewastopolu.

Jak informuje AFP, odprawa pasażerów pierwszych lotów przewidzianych na dziś - do Moskwy i Kijowa - przebiega bez przeszkód. Pasażerowie, którzy nie wyglądają na specjalnie niespokojnych rejestrują się przy stanowiskach odpraw i przechodzą kontrolę bezpieczeństwa.

Jedna z osób, odlatująca do Moskwy, oceniła, że obecność na lotnisku żołnierzy i uzbrojonych osób jest normalna. Jeszcze wczoraj, podobnie wyglądający i uzbrojeni ludzie opanowali budynki rządu i parlamentu Autonomicznej Republiki Krymu. Na budynku parlamentu wywiesili flagę Federacji Rosyjskiej.

Rosja przygotowuje się do przejęcia Krymu?

Rosyjskie władze oficjalnie zapewniają, że opowiadają się za terytorialną integralnością Ukrainy. Jednak z wypowiedzi poszczególnych polityków wynika, że rozważają możliwość włączenia Krymu w skład Federacji Rosyjskiej. Wczoraj mówił o tym na antenie telewizji Deszcz były mer Moskwy Jurij Łużkow.

Tylko w money.pl Przelana krew na Ukrainie pójdzie na marne? Nowy rząd ma niezwykle trudne zadanie. Musi wyciągnąć z zapaści ekonomicznej kraj, który w państwowym skarbcu ma mniej pieniędzy, niż wart jest medal olimpijski. Rosja chce uprościć procedurę tworzenia nowych podmiotów Federacji. Projekt ustawy, który jeszcze dziś ma trafić do Dumy Państwowej odnosi się do sytuacji, w których lokalny parlament lub mieszkańcy w referendum wyrażą wolę przyłączenia się do Rosji. Już wcześniej rosyjscy deputowani zapowiadali, że są gotowi rozpatrzyć tego typu wniosek mieszkańców Krymu.

Reprezentujący Jedną Rosję pierwszy wiceprzewodniczący Dumy Państwowej Aleksandr Żukow poinformował, że sprawą uproszczenia przepisów dotyczących wydawania paszportów FR obywatelom innych państw WNP zajmują się już nie tylko wszystkie cztery frakcje niższej izby parlamentu, ale także struktury administracji prezydenta i rządu.

Żukow nie wykluczył, że po tym, jak deputowani do Dumy na miejscu, na Krymie, zapoznają się z sytuacją, zwołane zostanie specjalne posiedzenie izby poświęcone wydarzeniom na Ukrainie. Wczoraj na Krymie przebywały już delegacje frakcji Jednej Rosji, Sprawiedliwej Rosji i Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej (KPRF). W piątek udają się tam wysłannicy klubu nacjonalistycznej Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji (LDPR) z Władimirem Żyrinowskim na czele.

We wtorek Żyrinowski zaproponował natychmiastowe wydanie paszportów FR wszystkim obywatelom Ukrainy, którzy o to wystąpią. Według niego rosyjski paszport powinien gwarantować mieszkańcom Ukrainy obronę ze strony Rosji.

W poniedziałek deputowany LDPR Ilja Drozdow wniósł już pod obrady Dumy projekt ustawy o uproszczeniu nadawania obywatelstwa FR obywatelom Ukrainy pochodzenia rosyjskiego i członkom ich rodzin. Parlamentarzysta podkreślił, że jego inicjatywa jest bezpośrednio związana z obecnymi wydarzeniami na Ukrainie.

Na początku XXI wieku Rosja masowo wydawała paszporty FR mieszkańcom Osetii Południowej i Abchazji, dwóch zbuntowanych prowincji Gruzji. W sierpniu 2008 roku Moskwa wprowadziła do Osetii Płd. i Abchazji swoje wojska, tłumacząc to koniecznością obrony swoich obywateli w tych regionach. W konsekwencji obie prowincje oderwały się od Gruzji i okazały się pod protektoratem Rosji.

Do tej pory obowiązują w takich przypadkach przepisy z 2001 roku. Zobowiązują one Rosję do przeprowadzenia konsultacji i uzyskania zgody państwa, do którego należy terytorium chcące przyłączyć się do Federacji. Przygotowane poprawki zdejmują z władz Rosji ten obowiązek. Autorzy projektu twierdzą, że stare przepisy dobre są na czas pokoju. Jednak w obecnej sytuacji może okazać się, że państwo, którego część chce przyłączenia do Rosji, nie funkcjonuje.

Dla nich Janukowycz wciąż jest prezydentem

Wczoraj deputowani krymskiego parlamentu mianowali premierem lokalnego rządu Siergieja (Serhija) Aksjonowa, lidera partii Rosyjska Jedność - poinformowała agencja Interfax-Ukraina. Za jego kandydaturą głosowało 53 deputowanych.

Czytaj więcej Rząd Ukrainy będzie walczyć o jedność kraju? Musimy chronić gospodarkę, ponieważ w takich warunkach nie może ona funkcjonować - stwierdził minister gospodarki Pawło Szeremeta. Zarówno on, jak i przewodniczący tamtejszego parlamentu Wołodymyr Konstantynow oświadczyli, że uważają prezydenta Wiktora Janukowycza na prawowitego prezydenta Ukrainy. Aksjonow, lider partii Rosyjska Jedność, wyraził także nadzieję na pomoc finansową ze strony Rosji.

- W naszych skomplikowanych czasach, jestem przekonany, że Rosja wyciągnie pomocną dłoń i okaże wsparcie, również finansowe, aby Krym mógł dziś poprawić swą sytuację polityczną - powiedział dziennikarzom Aksjonow, który wcześniej został przez krymski parlament mianowany premierem autonomii.

Dodał, że w obecnej sytuacji legalnie wybranym prezydentem pozostaje Wiktor Janukowycz.
Także Konstantynow w rozmowie z dziennikarzami w Symferopolu złożył deklarację w sprawie uznawania za prawowitego szefa państwa Janukowycza. Podkreślił, że także sam Janukowycz, odsunięty od władzy w sobotę przez Radę Najwyższą Ukrainy, zapowiedział w oświadczeniu przekazanym przez agencję Interfax, że nie zamierza zrezygnować. Janukowycz w ubiegły piątek uciekł z Kijowa.

Krymski parlament zdecydował ponadto na nadzwyczajnej sesji, że 25 maja zorganizowane zostanie referendum w sprawie rozszerzenia pełnomocnictw autonomii półwyspu. Za przeprowadzeniem referendum głosowało 61 z 64 deputowanych. W sumie w skład krymskiego zgromadzenia wchodzi 100 deputowanych. Przegłosowano również wotum nieufności dla lokalnego rządu i zdecydowano o anulowaniu jego pełnomocnictw. Parlament odwołał ze stanowiska szefa krymskiego rządu Anatolija Mohylowa.

Państwo stowarzyszone z Federacją Rosyjską wzywa do zgody z ludnością rosyjską

Światowy Kongres Tatarów, który ma siedzibę w Kazaniu, stolicy Tatarstanu, przestrzegł krymskich Tatarów przed politycznym radykalizmem zrodzonym na kijowskim Majdanie. Natomiast prezydent Tatarstanu Rustam Minnichanow wezwał krymskich Tatarów do pokoju i zgody z ludnością rosyjską.

Z kolei parlament republiki, potępiając Majdan, zaapelował do Rosjan, Ukraińców i krymskich Tatarów o uregulowanie wewnątrzpaństwowych sporów z zachowaniem międzyetnicznego ładu. Parlament Tatarstanu także wysłał na Krym swoją delegację. Cieszący się wielkim autorytetem wśród Tatarów były prezydent Tatarstanu Mintimier Szajmijew ze swej strony podkreślił konieczność obrony interesów wielkiej liczby Rosjan na Krymie, jednak przypomniał, że Ukraina jest suwerennym państwem. To ich wewnątrzpaństwowy konflikt - oznajmił Szajmijew, którego cytuje dziennik Kommiersant.

Według danych Państwowej Służby Statystycznej Ukrainy z 1 listopada 2013 roku 58,5 proc. z 2 mln mieszkańców Krymu to Rosjanie, 24,3 proc. - Ukraińcy, 12,1 proc. - krymscy Tatarzy, 1,4 proc. - Białorusini, 1,1 proc. - Ormianie, i 2,6 proc. - przedstawiciele innych narodów. W środę przed parlamentem Krymu w Symferopolu kilka tysięcy krymskich Tatarów i przedstawicieli innych narodowości domagało się jedności z Ukrainą, występując przeciwko przejawom separatyzmu na półwyspie.

Przed gmachem zebrała się równie liczna manifestacja zwolenników przyłączenia Krymu do Rosji. Tatarzy i przeciwnicy poprzednich władz w Kijowie nie dopuścili tego dnia do posiedzenia krymskiego parlamentu, na którym - jak podejrzewano - mogło dojść do głosowania nad odłączeniem półwyspu od Ukrainy.Parlament Krymu zebrał się następnego dnia. Podjął uchwałę, że 25 maja odbędzie się tam referendum w sprawie rozszerzenia autonomii półwyspu.

Czytaj więcej w Money.pl
Polska i Rosja razem w sprawie Ukrainy?
- Obserwujemy z obawą to, co się dzieje na Ukrainie i wydaje mi się, że nikt tak jak Rosja i Polska nie jest zainteresowany tym, aby sytuacja ustabilizowała się- stwierdził wiceszef izby wyższej rosyjskiego parlamentu.
Ukraińscy uchodźcy leczą się w Polsce
W większości są to osoby, które obrażenia odniosły jeszcze w grudniu i styczniu.
Ukraina zmieni Rosję. Na niekorzyść
Komentator przewiduje, że Putin, który chce najpóźniej w maju przedstawić projekt konstytucji przyszłej Unii Euroazjatyckiej, będzie kontynuował politykę nacisków i ukłuć wobec sąsiadów.
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
T.
81.190.62.* 2014-03-03 00:37

Janukowycz jest marionetką w rękach rosyjskich. Jest martwym politykiem
powiedział w piątek PAP dyrektor fundacji Współpracy Polsko-Ukraińskiej Jan Piekło.


A Piekło to jakiś prorok?
- Jeszcze przyjdzie taki czas ,że Janukowycza będą Ukraińcy prosić ,aby porządek zaprowadził na Ukrainie.
Zaś nowo wybrany" parlament " już debatuje o wprowadzeniu stanu wojennego ! Sami bardzo chętnie chcą wprowadzić stan wojenny,ale co byłoby gdyby Janukowycz wprowadził stan wojenny ? Wtedy by "psy wieszali" na Janukowyczu.
szlaki handlowe
178.37.244.* 2014-02-28 21:28
Kto ma Sewastopol panuje nad Morzem Czarnym a Dardanele o krok.
Rest In Pieces
89.65.7.* 2014-02-28 18:55
Pierwsze i najistotniejsze kroki nowego, banderowskiego "parlamentu" i "rządu":

1. Przyznanie bojówkarzom z Majdanu statusu KOMBATANTÓW. To znaczy, że będą pasożytować na świadczeniach z budżetu państwa do końca życia. Żegnaj, praco, witajcie wieczne wakacje!

2. Rozwiązanie Berkutu. To pozwoli pozbawić członków Berkutu statusu funkcjonariuszy publicznych. Pozbawieni środków do życia i prześladowani będą musieli się zaszyć, szukać innych zajęć albo w ogóle uciekać z Ukrainy.
A ZATEM nigdy też już nie zaświadczą w sądzie o zbrodniach "demonstrantów", nigdy nie podważą kombatanckiego etosu bojówek prawego sektora.

-----Wpis usunięty z powodu złamania regulaminu Forum Money.pl.---------
Zobacz więcej komentarzy (54)