Arnold Buzdygan żąda przed sądem zamknięcia Wikipedii

Arnold Buzdygan żąda przed sądem zamknięcia Wikipedii

Fot. PAP/Adam Hawałej

Dziś we wrocławskim Sądzie Rejonowym odbędzie się rozprawa w pierwszym w Polsce procesie przeciwko stowarzyszeniu Wikimedia. Money.pl rozmawia z pozywającym internetową encyklopedię Arnoldem Buzdyganem.

Największą i najpopularniejszą na świecie encyklopedię internetową pozwał o naruszenie dóbr osobistych Arnold Buzdygan, biznesmen z Wrocławia zajmujący się między innymi produkcją diamentów i niedoszły prezydent Polski.

Jako powód złożenia pozwu podaje fakt, że odmówiono mu usunięcia krzywdzącego - według jego opinii - hasła w Wikipedii. Jego nazwisko jest tam bowiem skojarzone z trollingiem, czyli umieszczaniem obraźliwych, kontrowersyjnych wypowiedzi na forach internetowych.

Po raz pierwszy na sali sądowej w tej sprawie strony spotkały się 13 listopada bieżącego roku. Sąd dał im czas na ugodę. Nie udało im się jednak dojść do porozumienia. Teraz to sąd rozstrzygnie, czy uzasadnione są roszczenia Arnolda Buzdygana. Powód domaga się sprostowania, przeprosin i zamknięcia Wikipedii na czas procesu.

Przeczytaj wywiad z Arnoldem Buzdyganem:

Money.pl: Dlaczego pozywa Pan stowarzyszenie, które nie jest odpowiedzialne za treści publikowane w Wikipedii, nie jest nawet administratorem tego serwisu?

Arnold Buzdygan: Domena wikipedia.pl należy do Stowarzyszenia Wikimedia Polska, a zgodnie z już istniejącymi orzeczeniami sądów, ponosi ona pełną odpowiedzialność za publikowane na tej domenie treści.

Money.pl: Rozważał Pan możliwość kierowania pozwu do fundacji Wikimedia na Florydzie?

A.B.: Nie zależy mi na puszczeniu Fundacji Wikimedia z torbami - a tym by się skończył dla nich pozew w USA - lecz na usunięciu szkalujących mnie treści. Oczerniający mnie artykuł w wersji angielskiej został natychmiast usunięty po tym, gdy tamtejsi administratorzy dowiedzieli się o pozwie, czego niestety nie można powiedzieć o artykule w polskojęzycznej części.

Money.pl: Czy wierzy Pan, że uda się wygrać ze stowarzyszeniem Wikimedia Polska?

A.B.: Nie dano mi wyboru. Przez dwa lata starałem się przemówić administratorom i władzom tego stowarzyszenia do rozsądku, nawet pojawiając się na ich spotkaniach, niestety całkowicie nieskutecznie. Spotkałem się tylko z drwinami i prezentacją braku elementarnej odwagi cywilnej - odmawiano mi podania nawet adresu do pozwu (link wskazany przez rozmówcę).

Ba! Odmówiono mi także umieszczenia mojego jednego jedynego zdania, w którym informuję czytelników, że podane w tej notce informacje są kłamstwami.

Domena wikipedia.pl należy do Stowarzyszenia, informacje publikowane tam na mój temat to kłamstwa i oszczerstwa - dlaczego miałbym nie wygrać tego procesu?

Zresztą moja wygrana w tym procesie jest w interesie wszystkich, także samej wikipedii, bo inaczej za chwilę znajdzie Pani tam np. notkę o sobie, że jest sprzedajną dziennikarką i będzie kompletnie bezradna.

Money.pl: Czy czuje się Pan obrażony takimi wypowiedziami internautów na Pana temat:
"Niezły z niego troll"
"Sądzę, że p.Arnold Buzdygan cierpi na łagodną formę paranoi"
"To po prostu wariat"

A.B.: Nie robią na mnie żadnego wrażenia. Odbieram to jako wyżywanie swoich negatywnych emocji przez paru frustratów. Niech im na zdrowie idzie.

Money.pl: Internetowe fora są miejscem, które daje swobodę użytkownikom w wypowiadaniu swoich opinii. Czy uważa Pan to za niebezpieczne narzędzie?

A.B.: Niebezpieczne w jakim kontekście? Przy reagującym na zgłoszenia administratorze nie stanowią one dla nikogo zagrożenia.

Jeżeli jednak administrator lekceważy swoje obowiązki to jest to ogromne zagrożenie dla właściciela forum.

Money.pl: Jakie Pana dobra zostały naruszone przez wpis w Wikipedii?

A.B.: Cześć, godność, reputacja - ten artykuł naraża mnie na poniżenie w oczach opinii publicznej i utratę zaufania potrzebnego dla prowadzonej przeze mnie działalności i zajmowanych stanowisk.

Money.pl: Na forum piszą, że Pana dbałość o wizerunek w internecie wynika z manii wielkości? Czy ma Pan inne uzasadnienie?

A.B.: Nie bardzo wiem o jakiej dbałości o wizerunek jest mowa? 9 lat temu pewna grupa ludzi, która nie potrafiła zbić moich argumentów zaczęła robić wobec mnie wycieczki osobiste, obrzucać obelgami i wyzwiskami, a gdy wrzuciłem ich za to do filtrów i przestałem z nimi w ogóle rozmawiać postanowili mnie zaszczuć - zaczęli się pode mnie ordynarnie podszywać ,,bo przecież siebie samego nie sfiltruje", a potem posunęli się jeszcze dalej. Robili sobie ,,dowcipy" - podając sie za mnie atakowali innych, wypisywali różne plugawe listy itd. itp.

Gdy to niewiele im dało - poza tym, że sami się skompromitowali - zastosowali maksymę ze skeczu ,, Nie możemy pokonać Robin Hooda? To rozgłośmy, że jest Żydem!" i tak to zaczęli rozgłaszać, żeby ze mną nie dyskutować bo jestem trollem. Sami się do swoich rad jednak nie stosowali i mały skutek osiągali.

Przez te kilka lat cierpliwie to znosiłem tym bardziej, że że rozgłaszali to ludzie skompromitowani lub anonimowi. Jednak gdy wikipedia, która uważana jest - jak widać niesłusznie - za wiarygodną, przyłączyła się do tego to procederu to już uznałem to za przekroczenie granicy.

Proszę zwrócić uwagę, że przez dwa lata cierpliwie i spokojnie starałem się przemówić do rozsądku odpowiedzialnym za tą notkę, niestety ich zajadłość w pozostawieniu tego artykułu jest dla mnie całkowitym zaskoczeniem.

Money.pl: Jaki wpływ na Pana życie mają internetowe plotki?

A.B.: Nie jestem w stanie tego określić. Bez wątpienia było to niezłe sito dla moich rozmówców pokazujące, którzy ludzie są inteligentni, którzy podatni na propagandę, a którzy zwyczajnie podli i gotowi bezmyślnie w baranim pędzie przyłączyć się do nagonki na inną osobę. Mi zależy tylko na tych pierwszych w myśl maksymy, że lepiej z mądrym zgubić niż z głupim znaleźć, więc nie stanowiło to większego problemu.

Natomiast taka notka na wikipedii to już zupełnie inna kategoria, choćby przez to, że jest automatycznie kopiowana przez wiele serwisów a sam serwis uznawany był do tej pory za wiarygodny.

Money.pl: Proszę podać treść wpisu pod hasłem Arnold Buzdygan, jakie zamieściłby Pan zamiast obecnego.

A.B.: ,,W związku z tym, że artykuł ten zawierał kłamstwa i inne treści naruszające dobra osobiste Arnolda Buzdygana, świadomie utrwalane przez niektórych administratorów wikipedii, chcielibyśmy w tym momencie wyrazić żal z powodu istnienia takiej sytuacji i przeprosić za takie postępowanie części administratorów i obojętność pozostałych. "

ZOBACZ TAKŻE:

internet, sąd, wikipedia, rozprawa, arnold buzdygan, trolling
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
Kpc21
83.12.133.* 2009-02-18 18:14
Dlaczego niby Fundacja Wikimedia miałaby odpowiadać za treści, które ktoś umieścił na Wikipedii?

Czy jeśli ktoś napisałby na jego temat obraźliwą opinię na forum internetowym, odpowiadałby za to właściciel domeny tego forum, czy też autor wpisu? Przecież tutaj jest analogiczna sytuacja.

A to, co go obraża zawsze może z Wikipedii usunąć osobiście.
McCornick
83.5.136.* 2008-12-19 09:28
Na PL-Wikipedii rządzi przestępcza mafia jednych szkalująca, innych cenzurująca. Internetowe przestępstwa popełniają w Polsce i życzę sobie, aby polski sąd osądził wreszcie tę podlą mafię.
Ls
62.141.194.* 2008-07-04 15:16
Arbuz solennie sobie zasłużył na tą opinię. Jest internetowym pieniaczem i zadymiarzem i o obronie godności i dobrego imienia nie ma tu mowy. Sam sie niewiarygodnie skompromitował na własne życzenie w okolicach roku 2000 i wielokrotnie pozniej czesto upierająć sie przy swojej ignorancji. Przysiegam że płakałem wtedy ze smiechu czytając jego słowa mądrości. Wystarczy poszukac na googlach w usenecie albo poszukac jego the best of. A trolowanie to popularne okreslenie pieniactwa internetowego i prowokowania zadym na forach. i do niego idealnie pasuje. Sory Arnoldzik, ale gdy sie zaczyna czlowiekowi wydawać ze wszyscy dookola robią na złość, to czas skontaktować się odpowiednim lekarzem.
Zobacz więcej komentarzy (29)