Joyce Banda - druga kobieta w Afryce na czele państwa

Joyce Banda - druga kobieta w Afryce na czele państwa

Fot. PAP/EPA
Joyce Banda z Malawi objęła przywództwo państwa. Pierwszą kobietą na czele państwa w Afryce była Ellen Sirleaf Johnson, laureatka zeszłorocznej Pokojowej Nagrody Nobla rządzi od 2006 r. w zachodnioafrykańskiej Liberii.

Malawijka, pełniąca dotąd obowiązki wiceprezydenta, nie została wybrana na urząd, lecz odziedziczyła go po śmierci prezydenta Bingu wa Muthariki, który w zeszły czwartek zmarł na atak serca. Niewiele zresztą brakowało, a nie zostałaby prezydentem kraju. Ministrowie z rządu Muthariki i dygnitarze z rządzącej Demokratycznej Partii Postępowej nie chcieli dopuścić do jej zaprzysiężenia, twierdząc, że jako zdrajczyni powinna ustąpić z wiceprezydentury i nie sięgać po najwyższy urząd.

Wiceprezydentem Joyce Banda została w 2009 r. Na swoją zastępczynię wybrał ją Mutharika. Wykształcona w USA właścicielka fabryki odzieżowej i piekarni, a przede wszystkim znana w całym świecie bojowniczka o prawa kobiet miała mu zapewnić reelekcję i poparcie Zachodu, którego datki składają się na połowę budżetu tego biednego kraju, leżącego nad jeziorem Niasa.

Tandem Mutharika-Banda wygrał wybory w 2009 r., ale już rok później doszło między nimi do wojny. Mutharika, 78-letni ekonomista, z reformatora i liberała z wiekiem i prezydenckim stażem przemieniał się w satrapę, a na swojego następcę szykował brata, Petera. Wobec protestów pani Joyce wyrzucił ją z partii i próbował odebrać wiceprezydenturę. Banda założyła własną, opozycyjna Partię Ludową i broniła się jak lwica. Malawi stało się jedynym na świecie krajem, w którym przez rok prezydent nie rozmawiał ze swoim zastępcą.

Wojny między prezydentami i namaszczanymi przez nich dziedzicami tronu mają już w Malawi tradycję. Bakili Muluzi, który w 1994 r. wygrał pierwsze wolne wybory i odsunął od władzy satrapę Kamuzu Bandę, składając w 2004 r. urząd sam wyznaczył na następcę Bingu wa Mutharikę. Liczył, że dziedzic będzie strzegł jego bezpieczeństwa i majątku, jakiego dorobił się jako władca. Mutharika jednak, aby wyzwolić się spod kurateli swojego dobrodzieja, już jako prezydent założył własną partię, a Muluziego zaczął ciągać po sądach za korupcję. Pod koniec panowania zaczął szukać swojego następcy, a brat wydał mu się lepszym gwarantem bezpieczeństwa niż Joyce Banda i próbował się jej pozbyć. W zeszły czwartek Mutharika umarł na atak serca. Rząd zataił informację o śmierci prezydenta, ogłaszając, że wyjechał do Południowej Afryki na leczenie. W rzeczywistości ciało Muthariki wywieziono do Johannesburga, ponieważ z powodu kryzysu gospodarczego w stolicy kraju, Lilongwe, nie sposób było nawet prawidłowo przeprowadzić autopsji zwłok ani ich przechowywać.

Kiedy Joyce Banda ogłosiła, że wobec niedyspozycji prezydenta przejmuje jego obowiązki, dygnitarze z partii rządzącej pod przywództwem Petera wa Muthariki oskarżyli ją o próbę przewrotu. Sami zaś pospiesznie próbowali zebrać parlament na pilną sesję, by poprawić konstytucję i uniemożliwić Bandzie sukcesję tronu. Skapitulowali, gdy prezes Sądu Najwyższego Lovemore Munlo orzekł, że to ich starania będą w istocie zamachem stanu. Przekazania władzy Joyce Bandzie jako wiceprezydentowi domagał się też Zachód i państwa afrykańskie, mające dość kłopotów z Mali.

Przyparci do muru, zwolennicy zmarłego prezydenta dali za wygraną, a w sobotę Joyce Banda została zaprzysiężona na stanowisko prezydenta.

Zgodnie z malawijską konstytucją będzie panować do końca prezydenckiej kadencji czyli do 2014 r. I nie będą to dla niej łatwe rządy. Będzie miała przeciwko sobie ministrów, którzy próbowali pozbawić ją władzy, i wrogich posłów z rządzącej partii, mających zdecydowaną większość w parlamencie. Przede wszystkim zaś Joyce Banda będzie musiała uporać się z pogłębiającym się gospodarczym kryzysem, do którego doprowadził jej poprzednik. Składając prezydencką przysięgę, Joyce Banda próbowała udobruchać swoich przeciwników, proponując im pojednanie i wyrzeczenie się zemsty.

Joyce Banda, córka policjanta, która w tym tygodniu obchodzi 62. urodziny, jest żoną Richarda Bandy, który w przeszłości pełnił obowiązki prezesa Sądu Najwyższego w Malawi, a także w pobliskim królestwie Suazi. Ma z nim trójkę dzieci. W ubiegłym roku magazyn "Forbes" uznał ją za trzecią z najbardziej wpływowych kobiet w Afryce po Ellen Sirleaf Johnson i minister finansów Nigerii Ngozi Okonjo-Iweali.

O sytuacji w Afryce czytaj więcej w Money.pl
Nowe państwo na mapie. Na jak długo?
Komunikat MNLA,odwołuje się do prawa narodów do samostanowienia.
Nie chcą dać spokoju puczystom
Unia Afrykańska nałożyła sankcje na Tuaregów grożących secesją północy Mali od reszty kraju.
Junta wojskowa na Mali objęta sankcjami
Wspólnota Gospodarcza Państw Afryki Zachodniej obejmuje sankcjami juntę wojskową w Mali.

 

afryka, joyce banda, malawia, sirleaf johnson
PAP
Czytaj także
Polecane galerie