Lecha i Marię Kaczyńskich żegnało 150 tysięcy ludzi [GALERIA]

Lecha i Marię Kaczyńskich żegnało 150 tysięcy ludzi

Fot. PAP/Paweł Supernak

Para prezydencka spoczęła w sarkofagu w wawelskiej krypcie pod Wieżą Srebrnych Dzwonów.

Trumny pary prezydenckiej Warszawy do Krakowa dotarły samolotem. Z lotniska kondukt żałobny przejechał do Bazyliki Mariackiej, gdzie trumny przyjął metropolita krakowski, kardynał Stanisław Dziwisz w asyście duchowieństwa.

Tragedia domaga się od nas szczególnej pamięci

- Dziś już nie zadajemy pytania dlaczego, dziś próbujemy odczytać sens tego, co się stało - mówił kardynał Dziwisz.
fot: PAP/Jacek Bednarczykfot: PAP/Jacek Bednarczyk zobacz całą galerięJak podkreślił, prezydent i jego żona zapłacili najwyższą cenę za pragnienie uczczenia pamięci pomordowanych w Katyniu bohaterów. Metropolita krakowski zaznaczył, że głębia smoleńskiej tragedii domaga się od nas szczególnej pamięci.

Na mszy w Bazylice przemawiali Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski oraz szef Solidarności Janusz Śniadek.

Według Bronisława Komorowskiego, zachowywanie pamięci o zbrodni katyńskiej jest sprawą fundamentalną dla III Rzeczpospolitej. Marszałek Sejmu wyraził nadzieję, że wstrząs i smutek, wywołany tragiczną śmiercią Lecha i Marii Kaczyńskich, wzbudzi wśród Polaków jedność, zgodę i solidarność.

Janusz Śniadek powiedział, że Lech Kaczyński przez całe życie dochował wierności ideałom Solidarności. - Twoja życia i dramatyczna śmierć na nowo rozpaliły w Polakach jej ducha - mówił w Bazylice.

Dzwon Zygmunta i armatnie salwy

Po mszy pogrzebowej pary prezydenckiej w Bazylice Mariackiej, kondukt żałobny skierował się na Wawel. Trumny z ciałami pary prezydenckiej były przewożone na armatnich lawetach w asyście kompanii honorowej Wojska Polskiego. W kondukcie szli między innymi członkowie rodziny, biskupi, premier Donald Tusk i marszałek Sejmu, pełniący obowiązki prezydenta Bronisław Komorowski.

W ostatniej drodze Marię i Lecha Kaczyńskich żegnały tysiące ludzi, wielu z nich z biało - czerwonymi flagami. Tłum skandował Lech Kaczyński. Dziękujemy, słychać też było hymn Polski.
Orszak pogrzebowy dotarł na Wawel przy dźwiękach Dzwonu Zygmunta. W Katedrze Wawelskiej ceremonię pogrzebową poprowadził kardynał Stanisław Dziwisz. Po niej trumny zostały złożone w sarkofagu, znajdującym się w przedsionku krypty Piłsudskiego.

Po pogrzebie Lecha i Marii Kaczyńskich na Wawelu, rodzina pary prezydenckiej przyjęła kondolencje. Światowi przywódcy - między innymi Niemiec, Ukrainy i Gruzji - złożyli wyrazy współczucia też polskim władzom i wpisali się do księgi kondolencyjnej.

Wyrazy współczucia po stracie Lecha i Marii Kaczyńskich złożyli między innymi gruziński przywódca Micheil Saakaszwili z małżonką oraz prezydent Niemiec Horst Koehler, również z żoną. Na miejscu byli też między innymi prezydent Litwy Dalia Grybauskaite, szef MSZ Niemiec Guido Westerwelle, prezydent Czech Vaclav Klaus, szer Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek oraz liczni ambasadorowie. Ku czci pary prezydenckiej oddano 21 salw armatnich.

Chmura wulkanicznego pyłu nie wszystkich przeraziła

Pomimo zagrożenia, jakim dla samolotów była chmura pyłu znad Islandii, nie wszystkie delegacje odwołały przylot do Krakowa. Już w sobotę, niewielką Cessna 560 przyleciał premier Maroka Abbas El Fassi.


Wszystko o pogrzebie prezydenta Lecha Kaczyńskiego

Wczoraj na lotnisku w Balicach wylądowały trzy samoloty z delegacją rosyjską i prezydentem Dmitijem Miedwiediewem. Dwoma kolejnymi przylecieli przedstawiciele Ukrainy - była premier Julia Tymoszenko i prezydent Wiktor Janukowycz.

Dwa śmigłowce przyleciały też z delegacją z Niemiec. Na pokładzie jednego z nich była para prezydencka. Na uroczystości pogrzebowe przybyła także delegacja białoruska, a delegacja Armenii lądowała w Katowicach. Część przywódców dojechała do Krakowa samochodami. Tak stało się między innymi w przypadku delegacji z Czech i Słowacji. Samochodem dotarł również były prezydent Ukrainy, Wiktor Juszczenko.

W ostatniej chwili do Krakowa dotarł prezydent Gruzji. Jego samolot wylądował w Balicach już po zakończeniu mszy w Bazylice Mariackiej - utknął na lotnisku w Rzymie. Włosi nie chcieli dać zgody na dalszy lot ze względu na chmurę pyłów wulkanicznych przesuwających się na południe Europy. Micheil Saakaszwili zdążył jednak na uroczystość na Wawelu.

prezydent, samolot, katastrofa, wypadek, tu-154, smoleńsk
IAR
Czytaj także
Polecane galerie