Notowania

meksyk
06.07.2012 06:50

Meksyk: Ponowne wyniki wyborów w niedzielę, a lewica protestuje

Młodzi nie czekają i wychodzą na ulicę, wierząc w zwycięstwo kandydata lewicy Lopeza Obradora.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP/EPA)

Ponowne przeliczenie głosów oddanych 1 lipca w wyborach w Meksyku przedłuży się do niedzieli. Studencki ruch YoSoy132 odrzuca wszelkie werdykty Federalnego Instytutu Wyborczego (IFE) i wychodzi na ulicę, wierząc w zwycięstwo kandydata lewicy Lopeza Obradora.

IFE zdecydował o ponownym przeliczeniu 54,5 proc. głosów w wyborach prezydenckich, 61 proc. w wyborach do Senatu i 60,3 proc. w wyborach do Izby Deputowanych. W 12 okręgach różnica między pierwszym a drugim miejscem w wyborach parlamentarnych wynosi poniżej 1 proc. Partia Instytucjonalno-Rewolucyjna (PRI) najprawdopodobniej nie zdobędzie w Kongresie większości potrzebnej do samodzielnego przeprowadzenia zapowiadanych reform i będzie musiała układać się z opozycją.

Najwięcej emocji budzą nadal wyniki wyborów prezydenckich. Zwycięzca Enrique Pena Nieto z PRI utrzymuje bezpieczną przewagę 6,5 proc. nad kandydatem lewicowej Partii Rewolucji Demokratycznej (PRD) Lopezem Obradorem.

Zwycięstwo Nieto wydaje się nie do zakwestionowania, jednak Obrador nie rezygnuje. Na konferencjach prasowych mówi o oszustwach wyborczych, z niechęcią wypowiada się o PRI i o mediach faworyzujących tę partię.

Niezależnie od przebiegu wypadków powtórzenie protestów na skalę z 2006 roku wydaje się niemożliwe. Wówczas, po nieznacznej przegranej z kandydatem Partii Akcji Narodowej (PAN) Felipe Calderonem, Obrador zdołał zmobilizować kilkaset tysięcy swoich zwolenników. Obecnie jest to mało prawdopodobne. Podnoszą się głosy, że jeśli lewica myśli o zdobyciu władzy w sposób demokratyczny, musi zdystansować się od Obradora. Były prezydent stolicy reprezentuje przeszłość, nie tylko stanowi przeszkodę dla reform strukturalnych, ale również zaprzecza zasadom demokracji przedstawicielskiej. Jego opór nie jest już odbierany jako wyraz silnej politycznej woli, lecz bardziej jako nieracjonalna wiara we własne posłannictwo.

W zwycięstwo Obradora z uporem wierzą młodzi ludzie skupieni w studenckim ruchu #YoSoy132. W poniedziałek głównymi ulicami stolicy przemaszerowała wielotysięczna manifestacja w proteście przeciw PRI, posłusznym jej mediom i IFE. W środę około 200-osobowa grupa zablokowało wejście do IFE wyjaśniając, że chcieli wręczyć dowody fałszerstw wyborczych. Tego samego dnia na terenie Narodowego Uniwersytetu Autonomicznego (UNAM) zebrał się Międzyuczelniany Komitet Ruchu. Uczestnicy uzgodnili, że nigdy nie zaakceptują zwycięstwa Nieto. Zaplanowano również _ studenckie zgromadzenia _ w dniach 6-8 lipca w sąsiadującym ze stolicą stanie Morelos oraz krajową konwencję w mieście Atenco w stanie Meksyk 14 lipca. Oprócz tego należy w nadchodzący weekend spodziewać się innych doraźnych akcji, takich jak próby blokad dróg i manifestacje w stolicy.

Ruch #Yosoy132 powstał spontanicznie w maju po wizycie Nieto na Uniwersytecie Iberoamerykańskim. Studenci bezpardonowo potraktowali ówczesnego kandydata PRI, doszło do zamieszania. Media próbowały zbagatelizować całą sprawę, twierdząc, że przeciwników Nieto było zaledwie 131. Oburzeni studenci otrzymali potężne wsparcie społeczne i zorganizowali się w ruch pod nazwą _ Jestem 132. _ uczestnikiem protestu. Młodzi ludzie określają swój ruch jako _ bezstronny, autonomiczny, antyliberalny, pluralistyczny, demokratyczny i pokojowy _.

Uniwersytety są w Meksyku tradycyjnymi punktami zapalnymi oraz ośrodkami fermentu ideologicznego i politycznego. #Yosoy132 nawiązuje do bogatej tradycji studenckich ruchów, a w szczególności legendarnego protestu z 1968 roku przeciw opresyjnym i autorytarnym rządom PRI. Jego tragiczny finał rozegrał się nocą 2 października w stolicy na Placu Tlatelolco, gdzie doszło do masakry tłumu przez wojsko. Zginęły dziesiątki demonstrantów, setki odniosło rany, niemal dwa tysiące ludzi aresztowano. Świat przyglądał się biernie krwawym wydarzeniom w oczekiwaniu na rozpoczynające się właśnie w Meksyku igrzyska olimpijskie.

PRI przez 30 lat starała się ukrywać prawdę o masakrze. Co więcej - partia ta oskarżała demonstrantów o prowokacje i strzelanie do żołnierzy. Dopiero dojście do władzy prezydenta Vicente Foksa z PAN w 2000 roku pozwoliło uchylić rąbka tajemnicy.

Czytaj więcej w Money.pl
Skandal wyborczy. Głosy będą liczone ponownie Oficjalne wyniki wyborów kontestują ugrupowania lewicowe i ich kandydat na prezydenta Manuel Lopez Obrador, który - według tych wyników - przegrał z kandydatem prawicy Enrique Pena Nieto.
Przegrał wybory więc kwestionuje głosowanie Jego zdaniem głosowanie było nieczyste, nierówne i pełne nieprawidłowości.
Tagi: meksyk, wiadmomości, wiadomości, gospodarka
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz