Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Meksyk: Zapatyści przypominają o sobie w rocznicę masakry

Meksyk: Zapatyści przypominają o sobie w rocznicę masakry

Fot. PAP/EPA

Rdzenni mieszkańcy stanu Chiapas przypomnieli świeżo zaprzysiężonemu prezydentowi Meksyku Enrique Pena Nieto i światu o swoim istnieniu. W grudniu, w 15. rocznicę masakry Indian w Acteal, zapatyści udowodnili, że nadal są w stanie zmobilizować tysiące ludzi.

Podróż po górzystych rejonach Chiapas, na południu Meksyku, nie pozostawia złudzeń. Napisy na domach, sklepach, znaki przy drogach czy też ruiny hacjend, z których przegoniono ich bogatych właścicieli przypominają o tym, że znajdujemy się na terytorium zapatystów, a wojskowe bazy i widoczna, choć dyskretna, obecność żołnierzy - o tym, że rząd federalny nie zamierza ulegać ich żądaniom.

Zapatystowska Armia Wyzwolenia Narodowego (ZAWN), której początki sięgają 1983 r. - polityczno-społeczny ruch rdzennej ludności Chiapas przeciw neoliberalizmowi, gospodarczej globalizacji i dyskryminowaniu przez rząd federalny - przyjął za patrona bohatera rewolucji meksykańskiej Emiliano Zapatę (1879-1919).

Otwarty konflikt wybuchł 1 stycznia 1994 r., w dniu przystąpienia Meksyku do organizacji NAFTA, gdy pod szyldem zbrojnego ramienia ruchu ZAWN Indianie wkroczyli z bronią w ręku do pięciu miast w regionie.

Powstanie zostało krwawo stłumione, zdobywając jednocześnie miano pierwszej rewolucji nowej fali i odbiło się szerokim echem w świecie. Od tego czasu między zapatystami a rządem toczą się rozmowy, z których żadna ze stron nie jest zadowolona.

Bezpośrednim powodem grudniowej manifestacji było upamiętnienie ofiar masakry w Acteal.

22 grudnia 1997 r. pokojowo nastawiona wspólnota Las Abejas (Pszczoły) została napadnięta przez grupę uzbrojoną w karabiny AK-47 (będącą na wyposażeniu meksykańskiej armii). Zginęło 45 osób, w tym kobiety i dzieci. Stacjonujący nieopodal żołnierze nie zareagowali, a rząd federalny, głosząc tezę o konflikcie etnicznym i religijnym, okrył całą sprawę całunem milczenia, co dodatkowo wzbudziło podejrzenia o implikacjach władz w ataku.

Do lipca 2007 r. udało się skazać ogółem 83 osoby, których część następnie uniewinniono. Obecnie trwa batalia prawna o pociągnięcie do odpowiedzialności ówczesnego prezydenta Ernesto Zedillo. W amerykańskim sądzie federalnym w stanie Connecticut (Zedillo pracuje na Uniwersytecie Yale) grupa poszkodowanych złożyła przeciw niemu pozew cywilny, domagając się 50 mln dolarów odszkodowania. Zedillo chroni jednak immunitet udzielony mu w 2011 r. przez prezydenta Felipe Calderona.

21 grudnia 2012 r. - w 15. rocznicę masakry z 1997 roku - na wezwanie ZAWN z gór Chiapas zeszło 40 tys. zapatystów, którzy w absolutnej ciszy i w charakterystycznych czarnych kominiarkach przemaszerowali przez San Cristrobal de las Casas i cztery inne miasta - zapatystowskie bastiony. Była to pierwsza manifestacja Zapatystów od 8 maja 2011 r.

Rocznicowa manifestacja była również memento dla zaprzysiężonego 1 grudnia prezydenta Enrique Pena Nieto i jego Partii Rewolucyjno-Instytucjonalnej (PRI), która w ubiegłorocznych wyborach powróciła do władzy. To właśnie w czasie jej rządów doszło do powstania i największych represji.

Rdzenni mieszkańcy Chiapas - ludzie dumni i niepokorni oraz srogo doświadczeni przez hiszpańskich konkwistadorów czy rządy niepodległego Meksyku - nie chcą poddać się żadnej władzy. Ruch zapatystów łączy różne prądy i interesy, dlatego też jest to skomplikowana układanka.

Jego polityczno-wojskowe ramię - ZAWN - musi układać się z Indianami zazdrośnie strzegącymi swej niezależności w procesie niekończących się negocjacji. Kryterium przynależności do ruchu niekiedy wydaje się płynne i wykorzystywane uznaniowo przez Indian. Co jakiś czas grupy miejscowych określających siebie samych zapatystami urządzają blokady dróg przy biernej postawie policji i wojska.

Podziały przebiegają również wewnątrz samych miejscowości. Moja wieś dzieli się na sympatyków zapatystów i ludzi co najwyżej im obojętnych - powiedział z PAP Averaldo, mieszkaniec górskiej wioski bez elektryczności i bieżącej wody, do której można dostać się wyłącznie na piechotę, co zajmuje 5 godz.

Z drugiej strony znaleźć tam można zwarte i dobrze zorganizowane terytoria zapatystowskie, gdzie ingerencja państwa ogranicza się właściwie do udzielania subwencji.

W Chiapas jest pięć autonomicznych wspólnot zwanych ślimakami (po hiszp. Los Caracoles). Zarządzają nimi rady dobrych rządów, złożone z przedstawicieli rad miejscowości wchodzących w skład wspólnoty.

Jeden ze ślimaków - Oventic, którego oficjalna nazwa brzmi Ślimak Oporu i Przewrotu na rzecz Ludzkości, leży nieopodal San Cristobal. Zapatystowski samorząd zorganizował m.in. przychodnie, zapewniające darmową opiekę lekarską i leki, służby porządkowe, doradcze centra zawodowe i rolnicze, magazyny zaopatrujące sklepy, spółdzielnie produkujące kawę, rękodzieło.

Najbardziej otwarty dla zwiedzających stawia on na turystykę, która stanowi jedno ze źródeł dochodów wspólnoty. Mieszkańcy uważnie strzegą jednak przed osobami postronnymi dostępu do informacji o jej politycznej i administracyjnej organizacji. Zapatyści czynią tak z obawy przed infiltracją przez agentów służb specjalnych - wyjaśniał PAP Christoph Gaber, niemiecki politolog od lat mieszkający w Chiapas.

Walka zapatystów o wolność i sprawiedliwość wydaje się nie mieć końca. Ale jak sami podkreślają, świat może zmienić się tylko dzięki uporowi i wierze.

Czytaj więcej w Money.pl
Przegrał wybory więc kwestionuje głosowanie
Jego zdaniem głosowanie było nieczyste, nierówne i pełne nieprawidłowości.
Rozdają laptopy i rowery w zamian za broń
Akcja Dla Twojej rodziny, rozbrój się dobrowolnie, ma uświadomić Meksykanom, jak wielkie ryzyko niesie ze sobą trzymanie broni w domu.
Zaginęło tam ponad 20 tysięcy ludzi
Część z zaginionych mogła paść ofiarą wojny narkotykowej w Meksyku. Najwięcej zaginięć odnotowano w stolicy.
powstanie, meksyk, bunt, enrique pena nieto, zapatyści
PAP
Czytaj także
Polecane galerie