Notowania

chiny
08.01.2013 16:29

Protesty w Chinach. "Kochamy naszą gazetę"

Setki osób zgromadziły się pod siedzibą tygodnika Nanfang Zhoumo w Kantonie, by kontynuować rozpoczęty dzień wcześniej protest przeciw rządowej cenzurze mediów.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP/EPA)

Setki osób zgromadziły się pod siedzibą tygodnika _ Nanfang Zhoumo _ w Kantonie, by kontynuować rozpoczęty dzień wcześniej protest przeciw rządowej cenzurze mediów. Doszło do przepychanek, ale interweniująca policja nie rozpędziła manifestacji.

Demonstranci, w większości młodzi mieszkańcy Kantonu, zebrali się pod budynkiem gazety, by wyrazić poparcie dla dziennikarzy sprzeciwiających się cenzurowaniu pisma, uważanego powszechnie za ostoję relatywnie wolnego i rzetelnego dziennikarstwa wśród podporządkowanych władzy chińskich mediów.

Do przepychanek doszło pomiędzy protestującymi a nielicznymi obecnymi na miejscu zwolennikami Komunistycznej Partii Chin zaopatrzonymi w portrety przewodniczącego Mao Zedonga, ojca chińskiego komunizmu, oraz transparenty nazywające _ Nanfang Zhoumo _ _ zdradziecką gazetą _. Tłum wyszydził ich jako _ 50-groszowców _, co w chińskich środowiskach liberalnych oznacza osoby, które za pieniądze głoszą przychylne władzom i partii opinie.

_ - Tacy ludzie to opłaceni przez rząd agitatorzy, którzy za pomocą propagandy przekręcają prawdę. Musieliśmy coś z tym zrobić _ - powiedział agencji Reutera jeden z uczestników demonstracji Cheng Qiubo.

Interweniowały dziesiątki policjantów, którzy jednak pozwolili zgromadzonym kontynuować protest. Dwóch monterów usiłowało zainstalować na pobliskim drzewie kamerę monitoringu, zostali jednak otoczeni przez tłum i zmuszeni do wycofania się - podał Reuters.

Poza drobnymi przepychankami we wtorek, zarówno pierwszego jak i drugiego dnia protest przebiegał spokojnie. Demonstranci stali w milczeniu z transparentami nawołującymi do reform politycznych i poszanowania wolności wypowiedzi. Wielu złożyło pod bramą redakcji kwiaty, by symbolicznie podziękować dziennikarzom _ Nanfang Zhoumo _ za walkę z ograniczaniem wolności słowa.

_ - My, kantończycy, jesteśmy dumni z dziennikarzy +Nanfang Zhoumo+ _ - powiedziała PAP jedna ze składających kwiaty demonstrantek, dodając, że tygodnik ten zawsze odważnie przeciwstawiał się cenzurze.

Protesty pod siedzibą _ Nanfang Zhoumo _ są wynikiem trwającego od końca zeszłego tygodnia sporu pomiędzy wydziałem propagandy prowincji Guangdong a niektórymi dziennikarzami tygodnika, którzy na swoich mikroblogach zarzucili cenzorom, że nie dopuścili do druku noworocznego artykułu redakcyjnego zawierającego odważny apel o reformy polityczne. Urzędnicy mieli zastąpić go spreparowanym przez siebie tekstem afirmującym rządy partii i podkreślającym jej osiągnięcia.

Incydent w _ Nanfang Zhoumo _ wywołał burzę w chińskich mediach społecznościowych. Blogerzy, w tym celebryci, w mniej lub bardziej zawoalowany sposób deklarują swoje poparcie dla dziennikarzy gazety. Znana chińska aktorka Yao Chen umieściła w jednym z postów logo kantońskiego tygodnika opatrzone cytatem z rosyjskiego pisarza Aleksandra Sołżenicyna: _ jedno słowo prawdy przeważa szalę świata _. Użytkownicy sieci Weibo (chińskiego odpowiednika Twittera) masowo ustawiają logo gazety jako swoje zdjęcia profilowe.

Według hongkońskiego dziennika _ South China Morning Post _ w odpowiedzi na protesty władze w Pekinie wystosowały w poniedziałek do związanych z mediami urzędów okólnik, w którym podkreśliły, że partia w dalszym ciągu sprawuje _ całkowitą kontrolę _ nad prasą w kraju i stan ten nie ulegnie zmianie. Okólnik nakazał również urzędnikom powstrzymywanie prasy przed publikowaniem deklaracji poparcia dla _ Nanfang Zhoumo _ oraz polecił gazetom przedrukowanie artykułu redakcyjnego zamieszczonego w kontrolowanym przez partię tygodniku _ Huanqiu Shibao _.

W artykule tym zaznaczono, że wolność prasy, jakiej życzą sobie zwolennicy _ Nanfang Zhoumo _, nie jest możliwa z uwagi na _ społeczną i polityczną rzeczywistość _ Chin. Redaktorzy _ Huanqiu Shibao _ twierdzą również, że artykuł noworoczny z kantońskiego tygodnika nie został wcale zmodyfikowany przez cenzorów, a o rozpowszechnianie takich fałszywych informacji oskarżyli oni blogerów podszywających się pod dziennikarzy gazety.

Jak donosi _ Huffington Post _, redaktorzy _ Nanfang Zhoumo _ toczą obecnie z urzędnikami z wydziału propagandy rozmowy, usiłując znaleźć drogę wyjścia z konfliktu. Nie wiadomo, czy gazeta ukaże się w tym tygodniu jak zwykle w czwartek.

Dziennikarze tygodnika z ostrożności nie chcą wypowiadać się na temat incydentu do czasu wyjaśnienia sytuacji. _ Kochamy naszą gazetę. - Nie chcemy sprowadzać na nią dodatkowych nieszczęść. Mam tylko nadzieję, że wszystko jak najszybciej wróci do normy _ - powiedział jeden z nich.

Czytaj więcej w Money.pl
Chińczycy nie wytrzymali. Dość tandety! Według danych statystycznych Chińskiego Urzędu Statystycznego chiński rynek konsumpcyjny jest po USA drugim co do wielkości rynkiem świata.
Podpalił się w proteście przeciw prezydentowi 27-letni Tybetańczyk podpalił się podczas przedwczorajszej demonstracji w centrum Delhi w pobliżu siedziby indyjskiego parlamentu.
Będą strzelać do ludzi? Boją się wyjść z domu Wczoraj dwóch Tybetańczyków zginęło, a kilku zostało rannych, kiedy chińskie siły bezpieczeństwa otworzyły ogień do tłumu protestujących. Dziś sytuacja nadal jest napięta.
Tagi: chiny, protest, cenzura, wiadomości, wiadmomości, gospodarka, prawo, wiadmości
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz